- Logo -

Główna | O nas | Ekwipunek | Księga gości | Linki | |

Szwajcaria 2016
 
Droga św.Jakuba
 
Europa 2010-11
 
Francja 2010
 
Szwecja 2009
 
Rumunia 2008
 
Dania - Niemcy 2007
 
Rugia 2007
 
Kaszuby 2006
 
Pomorze 2005
 
Szlak Cystersów 2004
 
Maroko 2003
 
Polska wsch. 2002
 
Hiszpania 2001
 
Skandynawia 1999
 
Węgry 1998
 
Nordkapp 1997
 
Dziennik
ORZEŁ WYLĄDOWAŁ
Na początek drugiego etapu małe show na lotnisku w Lyonie.

Weekend spędziliśmy w towarzystwie Catherine i Ingolfa oraz ich 9 miesięcznego syna Maxa. Pojeździliśmy po Lyonie i strzaskaliśmy się na słońcu jak raki. Niby tyle człowiek podróżuje, że powinien wiedzieć, że do słońca z umiarem. Ale po zimie w Kołobrzegu, nie mamy wyrzutów sumienia. Od poniedziałku będziemy jechać w dół rzeki Rodan do samego jej ujścia.


PROWANSJA


Orange i Avignon. Miasta z zabytkową zabudową rzymską. Oba miasta na liście UNESCO. Urokliwe szczególnie nocą.
Przypomnimy dzieciom most w Avignonie kiedy będą przerabiać poezję K.K. Baczyńskiego.


ARDECHE i PROWANSJA


Las bambusowy w Anduze.
Magia drzew i odczuwalny oddech Vietkongu.


Gorge de Ardeche. Czyli przełom rzeki Ardeche.
Sezon letni już trwa, co widać po ilości kajaków.


Widoki super. Fakt, że zwiedzamy ten region autem też.


Rzymski akwedukt Pont du Gard. Wpisany na listę UNESCO.



Po zwiedzaniu zabytków UNESCO z regionu doliny Rodanu, pojechaliśmy do Parku Krajobrazowego Camargue, zobaczyć różowe flemingi. No i zobaczyliśmy.



W przewodniku nic nie pisali, że stada komarów są gratisową atrakcją tego regionu.



Nocleg nad kanałem Rodan-Sete. Powrót to obozowych rytuałów.


Pierwszy widok na Morze Śródziemne. Miasto Sete.
Od Sete jedziemy wzdłuż Kanału Południowego, który jest częścią szlaku wodnego łączącego Morze Śródziemne z Morzem Północnym.
Sam kanał prowadzi do Tuluzy, i ma 140 km. Jest na liście UNESCO. Dlaczego?



Pan budowniczy Riquet, za względu na koszty oraz uwarunkowania terenu,
musiał wykazać się nie lada pomysłowością, żeby zrealizować swój projekt.
Ruchomy akwedukt podczas ulewy przerzucał nadmiar wody z rzeki nad kanałem.



Tradycyjny akwedukt. Kanał przecina rzekę Orb.



Różnica poziomu 35 metrów? Dla pana Riqueta to pestka.
Wystarczyło zaprojektować 9 śluz w jednym miejscu.



Górka na trasie planowanego kanału?
Tunel załatwia problem.
Obecnie pod tunelem kanału jest jeszcze tunel kolejowy.



Ten region jest mocno nasłoneczniony przez cały rok.
W celu ograniczenia parowania wody z kanału, posadzono 15 tys. platanów.
Czas powiększyć liczebność kołobrzeskich platanów



Ubyło nam trochę ciastek przez noc. Już miałem wymierzyć karę gęsiej rodzinie kiedy to...



Okazało się, że Marianna podkrada nam prowiant.


Przynajmniej podkradała też dla brata...Dobra siostra!!!



Marianna co masz w rączce? Ja???? NIC....



Biedaczka ze wstydu się rozchorowała i brat musiał ją zbadać.
W ramach leczenia wysłał ją na jednodniową dietę bez słodyczy.



W Wielką Sobotę dotarliśmy do Beziers i pomalowaliśmy pisanki.
Nasz gospodarz, pan Etienne, po raz pierwszy widział ten zwyczaj.



Twórczość w Świątecznym klimacie.


Ciekawe co zając przyniesie w tym roku???



Od zająca, oprócz słodyczy, Janek dostał kluczyki do traktora i sam prowadził.



Po kościele, Etienne pokazał nam miasto oraz okolice.
Jazda w zabytkowej Cytrynie...bezcenne...



Widok na akwedukt Kanału Południowego i rzeki Orb.



Zamiast tradycyjnego Wielkanocnego śniadania, obiad w stylu francuskim,
zakończony degustacją różnych gatunków sera.



Śmingus Dyngus we Francji.
Ale nam szczęki opadły, jak nagle, zupełnie z nienacka, pojawiły się chmury burzowe.
Musiałem nawet w trybie pilnym zakończyć rozmowę z kolegą Krzysztofem B.



Pogoda wróciła do normy, a my do namiotowego życia nad Kanałem Południowym.



Na zakończenie okresu świątecznego wizyta na pogotowiu.
Diagnoza. Nadwyrężenie ścięgna. Leczenie. 5 dni bez roweru.
Odpoczęliśmy trochę w Chateau Saint Roch. Bez prądu, między winoroślami.
2 maja dojechaliśmy do Tuluzy. Czas wracać do codziennej jazdy.


Od Morza Śródziemnego do Atlantyku


Carcassonne. Zabytkowe średniowieczne miasto z podwójnymi murami obronnymi.


Z okazji kolejnych 20 urodzin Ewy, dzieci zebrały wiązankę maków.


Kilkudniowa przerwa w winnicy St Roch dla poratowania zdrowia.


Każdy uczestnik rowerowych wakacji wykorzystał czas lenistwa na swój sposób.


Piknik rodzinny na terenie koszarów Legii Cudzoziemskiej.
Plac zabaw zmontowany przez żołnierzy Legii, nie za bardzo pasuje do programu wychowania przedszkolnego i naszego prorodzinnego myślenia.
Jednak nocne strzelanie do żywego celu z noktowizorem na oczach w specjalnej hali imitującej warunki pustynne... no cóż, nie do zapomnienia.


Przed wizytą w dużym mieście trzeba się odświeżyć. (tak twierdzi Ewa)


Pielgrzymi w drodze do Santiago de Compostella.
Jest to pomysł na wakacje, czemu nie.


Miasto kosmiczne. Coś w rodzaju muzeum podboju kosmosu w Tuluzie.


Dzieci stwierdziły, że zdecydowanie wolą spać w namiocie niż na statku kosmicznym.


Gotyk. Mój ulubiony, w najlepszej formie. Aż mnie oczy rozbolały.


Zaczynamy powoli spotykać znajomych, wszak świat jest mały.
Na zdjęciu rodzina Patryka, u którego nocowaliśmy 11 kwietnia pod Lyonem.
Mieli tydzień wakacji i postanowili przejechać trasę od Atlantyku do Morza Śródziemnego.


I jak tu zamienić mleko w wino??? Czekam na wskazówki i porady.


Rośnie nowa generacja turystów.


Pokaz tańca baletowego w wykonaniu Angeliki.


Marianna, standardowo, flamenco.
Janek się wstydził zatańczyć kujawiaka. Na krakowiaka też się nie dał namówić.


Zabawa w dorosłych.


Dotarliśmy do Atlantyku.


Ponownie Szlak Św. Jakuba. Przy tym drogowskazie kiedyś jeszcze odpoczniemy.
Na pewno ...

Wybrzeże Atlantyku.
Regiony: Landy-Medoc-Wandea albo ogólniej Akwitania



Wydma Pilat. Najwyższa w Europie. Ponad 100 metrów n.p.m
Wywiało nas że ho ho.


Kolejna wizyta w przedszkolu. Tym razem Janek popisał się kilkoma zwrotami po francusku. Przedstawił siebie i Mariannę oraz mamę.


Największe wrażenie zrobił na dzieciach czarnoskóry Pan Przedszkolanka.


Bardzo luzacka rodzina Philippa i Fabien.
Duża szansa na rewizytę w Polsce.


Dmuchawce, latawce, wiatr.


Szlak Świętego Jakuba nas nie opuszczał.


Janek już sam próbuje zrobić swój obóz.
Ja się mu nie dziwię. Tak ze starymi cały czas jeździć. Nuda...


Nie będę pisał, że szukaliśmy wilkołaków. Zgubiliśmy się...


Przeprawa promem przez Garonne tuż przy ujściu. Po drugiej stronie Royan i region Wandea znany jako
Mleczna stolica Francji. Ciekawe czy dobrze wypasiona???


Sympatyczny poranek i pielgrzymi w drodze do Santiago de Compostella.


Jeden z mnóstwa domków dla osoby obsługującej śluzę.
Jak to będzie po polsku? Śluzowy? Śluzownik?


Bardzo aktywny weekend w La Rochelle, stolicy hodowli i jedzenia ostryg.
Jean-Philippe przygotował nam dwa rodzaje. Na surowo (fuj, blee, paskudztwo) i z piekarnika (mniodzio, superrrr, poproszę o dokładkę).


Wizyta w oceanarium.


Marianna bała się podejść do szyby.


Wszyscy baliśmy się podejść do szyby.


Coraz bliżej.


Obsługa nazywa ten sektor Basenik Teściowej. Niesmaczne żarty mają Francuzi, nieprawdaż?


Jean-Philippe uczy Janka kręcenia Diablo.
I teraz muszę wozić kolejne 600 gram!!!!!!!!!!


JP odpływa razem z odpływem a Ewa, no cóż, twardy zawodnik z Europy Wschodniej.



Kolejny prezent od przypadkowo spotkanego człowieka.
Butelka lokalnego wina o dziwnej nazwie i kolorze.
Tym razem nie miałem pretensji co do wagi podarunku.

Szlak Zamków nad Loarą. I nie tylko.


Zmieniamy dietę. Oto nasz standardowy lunch na Loarę.



Wspólny lunch na trasie z rodziną Philippa i Cecile.



Marianna na występach gościnnych.



Polsko-francuska załoga Rudego 102.



Muzeum Dziwnych Maszyn ku pamięci Juliusza Verna.



Nie ma lekko.



Pierwsza randka Marianny.



Zaczęły się upały. Prysznic na orzeźwienie.
Tak się orzeźwiłem, że zapomniałem zabrać z drzewa mojego ukochanego prysznica.
Skleroza nie boli i kosztuje 30 Euro.



Wizyta w ekologicznej winnicy Sebastiena.
Mieliśmy okazję pomóc przy podwieszaniu krzewów.



Wspaniała zapłata za pracę.



Francuski plakat defetystyczny pokazujący szkodliwość spożywania alkoholu.
Po lewej wygląd sprzed, po prawej po.



Zaczęły się zamki. Saumur.



Znamy receptę na osiągnięcie sukcesów w Tour de France.
Na każdym etapie należy skosztować wina z danego regionu.
Spotkani na postoju kolarze wspomogli nas lampką wina z Doliny Loary.



Do kolarzy po chwili dojechały rodziny na piknik.



Loara w pełnej okazałości.



Magia zamków królewskich. Villandry.



Czas zacząć uczyć dzieci etykiety salonowej.



Zamek Montresor.
Niepowtarzalny, bo w rękach polskiej rodziny szlacheckiej.
Dużo Poloniki i różnych pamiątek narodowych. Atmosfera jak z bajki.
Spokój, cisza, ogrody i stare mury. Senne miasteczko w sercu Europy.



Spotkanie z panią hrabiną Marią z Potockich Reyową.
Podzieliliśmy się wrażeniami z naszej podróży.
Czas szybko płynął i nie wiedzieć kiedy minęły 3 godziny.
Na ścianie portret Jana Potockiego. Pani hrabina opowiedziała nam o Edziu Potockim, który jest podróżnikiem. Rozmawialiśmy również o historii Kołobrzegu z okresu Napoleona oraz o Kołobrzegu jako uzdrowisku, gdzie krewna pani Marii była na kuracji (całkiem niedawno).



Widok z zamku na miasteczko.



W mieście widać polskie akcenty.
Oprócz Potockiego znane jest nazwisko Branicki.



Chenonceaux. Zamek z listy UNESCO.



Zwiedzanie Tours z Flo. Marianna dla odmiany w foteliku.
Luka, syn Flo, dla odmiany w mojej przyczepce.


Gotyk na najwyższym poziomie.



Zamek w Amboise.



Franka poznaliśmy tankując benzynę na stacji, i jako kolarz pasjonat zaprosił nas do domu na lunch. Córka Camille trenuje kolarstwo. Bardzo miło spędzone popołudnie. Oczywiście Frank, jako profesjonalista znał tajemnicę recepty na wygranie Tour de France i odjechaliśmy z butelką.


Zamek w Chambord. Na prawdę piękny.
Ludwik XV mieszkał tam jedynie parę miesięcy.
Polski król na wygnaniu Stach Leszczyński 7 lat. My natomiast 4 godziny.


Jak dla nas trochę łyso przed tym pałacem.


Rowerowy szlak Loary jest bardzo dobrze oznakowany i bardzo rozsądnie poprowadzony. Gratulacje!!!


Geograficzne serce Europy. Orlean.


Pomnik Dziewicy Orleańskiej w samym centrum miasta.


Takie tam zabawy góralskie z dziećmi.


Niesamowity weekend u polskiej rodziny z Włodawy i Załuża.
Dzieciaki same się bawiły przez całe popołudnie w sobotę i całą niedzielę. Dorośli też nie próżnowali. Beata i Tadeusz ugościli nas po polsku. Mama Beaty ugotowała rosół. Naszym nie trzeba było mówić dwa razy, żeby przyszli do stołu. I nagle zatęsknili za babcią Krysią (albo jedynie za jej rosołem). Poza tym bigos, jajecznica z cebulą i rozmowy. A cały ten weekend w bardzo atrakcyjnym miejscu bo w 200 letnim młynie w Grez sur Loing.


Na deser, proponujemy kilka zdjęć i komentarzy znad Dunaju.


Strasbourg oraz Trasa Rowerowa Dunaju, od źródła do Wiednia.


Strasbourg. Katedra Notre Dame. Wzorem Kopernika poznajemy świat.



Portal i rozeta. Czysty gotyk w najlepszym wydaniu.



Zwiadzanie Strasbourga z pokładu MUCHY czyli statku wycieczkowego.



Parlament Europejski.



Wizyta w szkole dla dzieci pracowoników Parlamentu i innych obcokrajowców na placówkach.
Przedstawienie na koniec roku szkolnego.
Skorzystaliśmy z zaproszenia Edyty (na zdjęciu). Nota bene, rodowitej kołobrzeżanki.
by ostojan 2010