- Logo -

Główna | O nas | Ekwipunek | Księga gości | Linki | |

Szwajcaria 2016
 
Droga św.Jakuba
 
Europa 2010-11
 
Francja 2010
 
Szwecja 2009
 
Rumunia 2008
 
Dania - Niemcy 2007
 
Rugia 2007
 
Kaszuby 2006
 
Pomorze 2005
 
Szlak Cystersów 2004
 
Maroko 2003
 
Polska wsch. 2002
 
Hiszpania 2001
 
Skandynawia 1999
 
Węgry 1998
 
Nordkapp 1997
 
Dziennik



Pierwsza huta na świecie przerobiona na muzeum. Obiekt niepowtarzalny. Wujek Ryszard, też.



Ogromne piece hutnicze.



Kolejne przedstawienie na koniec roku szkolnego.
Tym razem w przedszkolu niemieckim, na zaproszenie Juliane (wnuczki wujka Ryszarda)



Donaueschingen. Źródło Dunaju.



Czas na zmianę ogumienia.
Wszak wstyd u sąsiadów na łysych oponach śmigać.


Pierwsze samodzielne kilometry Janka.
Uznaliśmy, że czas nauczyć chłopaka trochę samodzielności.



Jak widać idzie mu nieźle.



Szerokie ścieżki, sprzyjają zawieraniu nowych znajomości na trasie.



Tata skaut, ratuje mecz piłki nożnej, wyławiając piłkę z Dunaju.
W landzie Baden-Wittenburg, żeby zostać skautem jednym z zadań jest przepłynięcie przez Dunaj.



Częste podjazdy nagradzane są pięknymi widokami.



Polacy raczej nie uznają Niemiec jako atrakcyjnego kierunku na wakacyjny wyjazd.
Szkoda, bo jest co zwiedzać i podziwiać.



Blautopf. Okolice Ulm.



W gościnie u Jorga pod Ulm.



Bawarskie dzieciaki z podstawówki zabrały nas do okolicznego pomnika ku pamięci...
No właśnie...
Dalej czkawka u dorosłych, a dla młodych, Nazista to jak Wiking albo Rzymianin.
Co najgorsze, nie znają Szarika i Rudego 102.



Zwiedzamy fabrykę oświetlenia estradowego.



Prawie jak Sunrise.



Profesjonalny pokaz, jak dla dewizowych kontrahentów.



Jorg przygotowuje pizzę z pieca opalanego węglem.



Oczywiście nasze dziobaki nie odpuściły okazji do zyskania nowej sprawności.



Bardzo miłe małżeństwo Bawarczyków.
Pani zobaczyła nas przy wiacie, tuż przed burzą. I zaprosiła do domu.



W tej właśnie wiacie (dla rowerzystów), pani nie pozwoliła nam spać.



W gościnie u Felicitas, która studiuje historię Europy Wschodniej.
Cała ta sympatyczna rodzinka, była na wczasach w Polsce.
Mieszkali w historycznym wiatraku, nieopodal Trzebiatowa.



Nietypowy prysznic dla rowerzystów i piechurów.



Co prawda kąpałem się 8 dni wcześniej, ale uznałem, że skoro jest okazja, to czemu nie.



Dunaj tuż przed Jurą Szwabską.



Janek w dniu pobicia rekordu. Sam przejechał 56 km. Bez dopingu!!! Nie licząc cukierków.



Największe w Niemczech uprawy chmielu.
Sam, kiedyś pracowałem przy zbiorach, więc mogłem się wykazać fachową wiedzą.



Opactwo Weltenburg, gdzie mieści się najstarszy browar w Niemczech.
Zdjęcie z właścicielem przyklasztornego szynku, którego rodzina urzęduje tam od 300 lat.



Klasztorna kaplica ociekająca barokiem.



Widok na opactwo z brzegu Dunaju.



Przełom Dunaju przez Jurę Szwabską.



Most Kamienny w Ratysbonie.



Lokalna Cepelia.



Zajęcia praktyczne w zakresie rodzajów bawarskiego piwa.



Pętla Dunaju za Pasawą. Rzeka zmienia bieg o 180 stopni.



Typowy nocleg na trasie Dunaju.
Obok namiotu nie biegnie droga powiatowa, tylko ścieżka R6, wyłącznie dla rowerów.



Janek podrywa polskie turystki rowerowe.
Na włosy oraz na kilometry...



Spacer po deszczowym parku miejskim w Linz. Do centrum nie doszliśmy.



Barokowy klasztor Benedyktynów w Melk.



Najciemniej pod latanią. Może nas myśliwy nie ustrzeli.



Koniec przygody z Dunajem. Dotarliśmy do Wiednia.



Czas odwiedzić salony po paru miesiącach w lesie.



Z Wiednia do Pragi przejechaliśmy pociągiem.
Brak ścieżki rowerowej skutecznie ostudził nasz apetyt na pokonanie tej trasy rowerem.
by ostojan 2010